12grudnia
31letnia malkontentka
Kobiety śmieją się kiedy mogą
i płaczą kiedy chcą.
|
|
Lulek
2012-01-03
|
http://pl.lennylamb.com/user/show_photo/4281
Kiedy nie dysponuje się arsenałem znajomych i nie posiada potężnej rodziny, to znak by uderzyć do blogostrefy.
Konkurs w którym Lulek bierze udział wymaga kliknięć...
Klikniecie? Można codziennie do końca stycznia...
ps. eh, czego się nie zrobi by wygrać konkurs dla dziecka...
|
|
Waszym zdaniem:
0
|
|
2009-02-27
|
Podróż
Wyprawa do Polski nie mogła obyć się bez zgrzytów...Do rodziców dojechałam 3dni później, bo jako mało rozgarnięta trzydziestka, nie upewniłam się, że wszystkie środki mojego transpotru faktycznie tego dnia jeżdżą. I tak utknęłam we Wrocławiu po 15 godzinach tłuczenia się autobusami/pociągami, zmęczona i rozstrojona - bo autobus o 20.15 na trasie Wrocław-Szprotawa kursuje tylko w piątek...Do tego facet w autobusie na bezczela chciał mnie okraść.
Wrocław godzina 20. Szybkie przejście z dworca pkp na pks i upragniony autobus który nie podjeżdża. No więc szybko do informacji i tam słyszę, że ten autobus to tylko w piąŧki kursuje. 100zł w portfelu więc hotel odpada, kolejny autobus dopiero następnego dnia....
No i wymyśliłam, że może do teściów do Częstochowy by pojechać...Ale nie mam do nich numeru telefonu, nie mam też numeru telefonu do Gregorego, bo w Polsce postanowiłam kupić kartę pre-paid na te kilka dni i węgierskich numerów nie zdążyłam przyswoić i zapamiętać... A więc- telefon do moich rodziców, żeby zadzwonili do Grześka, żeby on im dał numer do swoich rodziców, a potem żeby tata przedzwonił do mnie i podał mi numer częstochowski.....
Suma sumarum, pojawiłam się w Częstochowie o 1nad ranem, tak wymęczona, że nie miałam siły na nic....
Teściowie
Oficjalnie już Mama i Tata. Mam naprawdę świetnych rodziców.
Zakupy i zdrada
Już w Budapeszcie wybraliśmy się z Gregorym na spacer i mój boski wpadł w fazę kupowania ciuchów dla siebie (ostatni taki raz był w 2007roku :)). Kupił sobie tak świetne rzeczy, że trybiki już mi pracowały, że wszystkie baby będą za nim przewracać oczami. Uparcie boję się zdrady... i ważne zdanie G. na moją bojaźń TEGO MUSZĄ CHCIEĆ DWIE STRONY (kiedyś miałam notkę, że nie wiem czy mogłabym wybaczyć zdradę. No więc wiem, że po tych słowach nie mogłabym. Bo zdrada to świadomy wybór. Nie jest tak, że harpie czekają na naszych mężów. Znam kobiety które dla zabawy podejmują flirt z żonatymi facetami. Ale do tego trzeba dwojga).
Zdjęcie
To upamiętnienie jednego z miejsc gdzie w czasie IIwojny światowej, Niemcy rozstrzeliwali w Budapeszcie żydów.

|
|
Waszym zdaniem:
10
|
|
Jak dobrze wyglądać nago?
2009-02-03
|
Chodzi mi po głowie program tvn stylu. Bo przyznam, przydałaby mi się taka sesja. No albo 'jak się nie ubierać Trinny i Susannah'. Jakoś siebie źle postrzegam ostatnimi czasy, czuję się gruba i nieatrakcyjna. I tłukę sobie do głowy: 166cm, wahania wagi 47-48.5kg, całkiem całkiem nogi, ale nie malutka, drobniutka i eteryczna....Potrzebuję metamorfozy, albo nie PRACY żeby nie myśleć o głupotach...
Przerwa blogowa do 15lutego. Jutro o 6.15 wyjeżdżam do Polski. I ziemniaczki i, zasmażka 
_______________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
17
|
|
2009-01-30
|
Najprościej będzie chronologicznie.
Poniedziałek:
W poniedziałek Gregory dorwał Lesia ode mnie...'Lesia' J. Chmielewskiej. Nie przypuszczałabym nigdy, że i jego ogarnie mania Lesiowa. Już teraz w nocy nie budzi mnie chrapanie (G. jest zdrowy), tylko straszne chichranie w łóżku, połączone z ruchami sejsmicznymi łóżka przez wyżej wymienione chichranie.
(ciągle jestem fanką pani Chmielewskiej i mam z autorką książek dwie wspólne cechy: upodobanie do peruk i kasyno. Obu tych rzeczy już nie praktykuje, no ale zawsze...)
Środa:
Nospa (po węgiersku noszpa) najlepszym przyjacielem kobiety. Dla żony Gregory poświęcił się i do apteki w trakcie lunchu wyskoczył. Tym bardziej, że włącza mi się tryb PSM. Kawał cholery ze mnie jest wtedy. Hormony mi świrują. I tak płaczę w takie dni np. w momencie przygotowywania frytek. Okres spóźniał się już ho ho, piersi mało nie eksplodowały, kręgosłup - wiedziałam że mam, bo bolał na potęgę.
Wieczorem zaś, rozkleiłam się na dobre. I wcale nie czułam się wtedy dobra i miła. Stałam się rozgoryczoną/zawistną/zakompleksioną/zapłakaną trzydziestką...Zadzwonili rodzice G. i oznajmili, że zostali właśnie dziadkami (młodszemu bratu G. właśnie urodziło się dziecko)....A ja nawet nie zdobyłam się na to, żeby pogratulować. Coś we mnie pękło. Tak było mi strasznie źle, poczułam się nic nie warta, taka niepełna, nie kobieca....
Jednak, ostatnia myśl przed zaśnięciem, to ta, że mam najwspanialszego męża na świecie, który umie mnie z tych moich złych stanów wyprowadzić. Nie wiem, czym sobie na niego zasłużyłam......
Czwartek:
Sprawdziłam ceny nieruchomości na Węgrzech i uśmiech zagościł. Naprawdę nie jest źle. Chyba pomyślimy o m3 w Budapeszcie. Jeśli Gregory dostanie kolejny grant, na kolejny rok....to już nie w wynajętej kawalerce..Ale ćśśśś...

Piątek:
Jak każda normalna rodzina, wieczorem na zakupy do Tesco)
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
13
|
|
2009-01-21
|
Zaniedbujesz bloga - powiedział Gregory.
Fakt, zdecydowanie przycichło u mnie. Ale jakoś straciłam wenę.
A jak na obczyźnie? Nie jest źle, jest nawet całkiem dobrze i nawet nie odczuwam bardzo faktu, że inny kraj i w ogóle...Zresztą w dobie internetu, gdzie spokojnie można posłuchać polskich stacji radiowych online, zobaczyć wydanie 'panoramy' bądź wiadomości, przeczytać dzienniki i tygodniki (bo właściwie teraz każda szanująca się gazeta, ma swoją stronę w sieci). Do tego skype, mail, kamerki internetowe, telefony... Blogi :) Można wiele wymieniać. Nawet swój serial 'na wspólnej' oglądam...
Gregory mi się rozchorował. Od piątku biedak w domu, temperatura, zapalenie gardła. A ze mnie jest paskudna żona. Bo kiedy on jest chory, zaczyna chrapać - a ja wtedy świruję. W przedostatnią noc spałam w kuchni na krześle, bo każdy dźwięk w nocy mnie wybudza i cholera ze mnie wychodzi.
Konkluzja: dobrze, że Gregory na co dzień nie chrapie, bo albo musielibyśmy mieć dwie sypialnie, albo...
A za dwa tygodnie jadę do Polski, do rodziców. Ja w lubuskie, a Gregory do Wawy na sesję i na kilka dni do swojej starej pracy. W końcu zjem porządne polskie ziemniaki) i jakąś kiełbaskę na ciepło. Mniam)))
___________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
19
|
|
Rozdział drugi - Budapeszt
2009-01-09
|
Co tam panie w internecie...
No, w końcu dziś doczekaliśmy się sieci :)
Przede wszystkim, chciałam Wam przepięknie podziękować za życzenia, za uwagę i pamięć. Teraz szczególnie to doceniam i tak ciepło mi się na serduchu robi. I zacznę pomalutku nadrabiać czytanie blogów, bo tęskno było.
Budapeszt pod względem architektury może zachwycać. Mieszkamy w XI dzielnicy, taki powiedzmy Mokotów Stary w Wawie....Chodzę i zachwycam się kamieniczkami. Więc trochę zdjęć.


Mieszkamy w pobliżu takiej górki :)

Dunaj rzecz jasne...


No, a ponieważ w Budapeszcie chcąc nie chcąc musiałam zostać perfekcyjną panią domu (zakupy, obiadki dla męża, bo wpada do domu na obiady) mam ubaw z zakupów. Mój węgierski ogranicza się jedynie do zwrotów grzecznościowych i magicznego zdania ezt lengyel szives - w dosłownym tlumaczeniu- poproszę to :) Gregory nie znając węgierskiego posiłkuje się angielskim (słaba jest jego znajomość wśród sprzedawców węgierskich), więc ja jeśli już nie wiem co powiedzieć, zaczynam parler po francusku i tak lingwistycznie załatwiamy zakupy.
Kochani, jeśli przypadkiem zawitacie do Budapesztu, błagam przywieźcie mi z jakieś 10kg ziemniaków :) Bo tutaj jakieś dziwne i dla mnie nie niejadalne..
Za niedługo 'mój mąż' wraca, więc idę wcielać się znowu w perfekcyjną panią domu, bo kolacja....
a potem wracam do lektury Was :)
^Grzegorzowa
_________________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
20
|
|
2008-12-18
|
Dla wielu uciążliwości życia,
Niebo ofiarowało człowiekowi: nadzieję, sen i śmiech.
I tego życzę Wam Kochani z wraz nadchodzącymi świętami...Miłości, spokoju, zdrowia dla Was i wam najbliższych ukochanych osób. Żeby smutki, problemy znalazły rozwiązanie, żeby miłość i pogoda ducha Wam dopisywała.

do zobaczenia po świętach) chyba już z Budapesztu..
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
25
|
|
Trzy po trzy....
2008-12-17
|
Śniadanie ratuje życie....a w moim przypadku zapobiegło uniknięcia wypadku.
Nie w głowie mi rano jedzenie, ale dziś wyjatkowo zjedliśmy wspólnie z Gregorym w domu...10 minut później niż zawsze na przystanku i odjazd do pracy. Przy Placu Narutowicza zderzyły się dwa tramwaje - 7ka którą zawsze jadę (i dziś bym nią jechała też) z nadjeżdżającym z prawej strony innym tramwajem. Karetki, policja, straż...No, mam dobrego Anioła Stróża!
puenta. Kochani jedzcie śniadania.
Obejść agencję...czyli dlaczego mam płacić. Przyznam, nie rozumiem
ludzi korzystających z usług biur nieruchomości i potem stwarzających
problemy z rozliczeniem się za naszą pracę. Naprawdę na początku można z nami uzgodnić albo procentowe, albo kwotowe wynagrodzenie, ale jeśli ktoś
chamsko mówi, ze nie zapłaci i podpisuje sam przedwstępną- to będzie 2.9% +vat i wezwanie do zapłaty i, komornik i sprawa cywilna ostatecznie. Szefowa wkurzona, powiedziała, że absolutnie nie odpuści...
Gregory dziś ma wigilię w pracy...I wydało się, oj wydało że zmienił stan cywilny. Maila z zaproszeniem mnie na tą że wigilię, zamiast wysłać do mnie -
Droga Żono!
Jako moja małżonka, także jesteś zaproszona na Wigilię instytutową! :)
zrobił odpowiedz......i przesłał na cały swój instytut!! )))
A w tym roku, wyjątkowo cieszę się na wigilię w swojej pracy, bo to ostatnia z tymi ludźmi. Autentycznie będzie mi ich brakować.
W końcu obejrzeliśmy ostatni odcinek 3serii 'Dextera'....Oczywiście z niecierpliwością czekamy na 4. Są już zapowiedzi.. Serial - bardzo zgrabnie zrobiony. Nawet mnie się podoba, mimo że boję się krwi i wszystkich strasznych rzeczy. I ta 3seria była fajna, bo motyw małżeństwa był.....co Gregory skwitował, że przypomima m jak miłość))
Jakoś dziś optymistyczniej patrzę na świat, nawet to że jest zimno/szaro i buro nie robi na mnie wrażenia....
No, koniec tego dobrego. Czas uczciwie popracować..Ale najpierw kawa)))
*Grzegorzowa od 6grudnia
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
7
|
|
12grudnia
2008-12-12
|
***
Jeśli gdzie była jedność z dwojga utworzona,
Jeśli kiedy kochała męża swego żona,
Jeśli miłość ta była jej odwzajemnioną —
Myśmy byli tym dwojgiem, tym mężem, tą żoną
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
12
|
|
czwartek
2008-12-11
|
A dzisiaj znów u mnie teatralnie....do Powszechnego gnam/pędzę na 19.30 na Grubą świnię. Chce skompresować się kulturalnie, bo od stycznia to tylko Dom Polonii w Budapeszcie>>
Kobitki, mężatki...ja do was za radą...TEŚĆ, TEŚCIOWA, MAMA...kiedy już się stałyście żonami ich synów, jak tytułujecie swoich teściów? po imieniu, mamo/tato, pan/pani. Drugi dzień świąt spędzamy z rodziną Gregorego i przyznam mam nie lada dylemat...Stara baba, a nie wie jak się wysławiać! Jak to u Was było, to teściowie wam zaproponowali jak się do nich zwracać?
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
19
|
|
Kulturalny wtorek
2008-12-09
|
O 19tej wybieram się do teatru na sztukę 'Elling'. No ciągnie mnie teatralnie, a w dodatku nazwiska Karolak (ciacho!) Kot, Boberek - po prostu warto. Bilety oczywiście z wychwalanego pod niebiosa Radia Pin...
Może jeszcze z pracy po aparat skoczę, coby kilka fotek pstryknąć..Tylko szkoda, bo sama idę. Podwójne wejściówki czekają, ale Gregory w filozofii i algebrze zakopany - nie może iść...Ktoś reflektuje? na wypad do teatru..
Ach panną być! ))) Bo teraz to już męża o wszystko zapytać trzeba...A ja nie zdążyłam rozprawić się moim nosem. Bo tak bym chciała mieć śliczny/zgrabny/mały nosek - a nie mój garbaty. Mogłabym grać Greczynki w filmach! Już, już byłam zapisana do p. Marka Szczyta (chwalony chirurg plastyczny) i jakoś się rozwaliła wizyta. A Grzesiek mówi - po moim trupie! że jemu się podoba mój nochal....
*Grzegorzowa od soboty
Środa - Łańcuszek.
Halinka Boska -
radość mi sprawiła i w łańcuszku ogniwem jestem)
5prawd o mnie, spraw o których rzadko mówię.
Niektóre z nich nie są przyjemne....
No już:
1. Mam fioła na punkcie hondy prelude. Uczucie niezmienne od lat 10ciu.
2. Boję się i brzydzę pijanych ludzi.
3. Kiedy zobaczyłam jak Grzesiek pierwszy raz przy mnie otworzył sobie piwo, zrobiłam taką minę, że wylał je od razu do zlewu. Generalnie mam uraz i zostanie mi to już.
4. Kochałam się w wokaliście Metalliki na zabój.
5. Gdyby moja świadomość o dzieciach opierała się wyłącznie na dziecku mojej szefowej (ok. 2 latka), przenigdy nie chciałabym mieć dziecka.
Jest tego więcej) dobrze, że tylko pięć podpunktów obowiązuje))
Zaproszona przez: http://halinkaboska.blog.interia.pl
Do zabawy zapraszam 
- kolekcjonera pięknych chwil (za piękne i mądre słowa)
- arenada37 (bo zadomowiłam się na blogu)
- naszeAYO (jeśli tylko młoda mama będzie miała dłuższą chwilkę na to)
- miłość sprężynki (za radość życia)
- kocham geeka (bo to pierwszy blog, który zaczęłam czytać)
Udział wzięli:
Seckowaty
Renet
Mała Megi
Zanurzenie
Klarkia 1975
Skarby Mamy
Iskierka
Katraaa
Madzia
Alena
Jamka
Elusia P
Pamelakrzyk
HalinkaBoska
12grudnia
Zasada Łańcuszka.
W pięciu punktach piszesz zdania o sobie na jakiś fajny temat.
Jednak piszesz treści o których nigdy nikt nie miał pojęcia.
Przykładem może być zdanie:
Nigdy nie piłem piwa…
Oczywiście wszystkie wypowiedzi są podawane według woli aktualnego gracza.
Po wpisaniu pięciu zdań pod punktami:
Podajemy pełny link osoby która poleciła nam grę.
Następnie wypisujemy kolejnych pięć linków z nickami osób, z którymi dzielimy się grą, na samym dole postu wpisujemy (kopiujemy) listę osób, które już zagrały w daną grę.
_________________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
19
|
|
2008-12-08
|
No i jestem żoną....
Przede wszystkim, śliczne dzięki Kochani za pamięć. I dla Was ciacho i, uściski.....
A w bardzo okrojonym skrócie - relacja...
Sobota,
godz. może 12.00 - panna młoda kupuje jeszcze jedną sukienkę, wypatrzoną dwie godziny wcześniej.
godzina 16.10 - panna młoda w urzędzie... Tu trzeba rozwinąć troszkę temat, bo ja ze swoim świadkiem, czyli z rodzicami dojechaliśmy bez większych komplikacji na Pragę do urzędu... Pan młody z rodzicami wpakował się w korek. Panna młoda zapomina telefonu i pan młody dzwoni sobie na komórkę, która ślicznie leży w domu (a pan młody umie się denerwować). Mama panny młodej niemalże w stanie przedzawałowym, bo nie ma pana młodego...Mija 16.30. Wychodzi pan urzędnik i dopytuje się, jak sprawy się mają. "Miłe" panie patrzą na porzuconą pannę młodą i pocieszają.
Z 15minutowym poślizgiem (16.45) pojawia się pan młody. Szybko, szybko na salę. Znika tata panny młodej. Panna młoda, że bez taty nie. Czekamy. Pojawia się tata, znika świadek _____________
___________________Mąż i żona. Zamiast marsza weselnego usłyszeliśmy kawałek Sinatry -love and marriage (piosenka tytułowa z filmu "Świat według Bundych").
Zdjęć brak>>>
A refleksja? pytają się mnie, czy coś się zmieniło w moim postrzeganiu, jak się czuję jako żona....A tu nic...Chociaż na razie dziwnie tak, kiedy Gregory zwraca się do mnie 'żono moja'.
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
21
|
|
2008-12-04
|
Chyba będziesz mi musiała poprawiać fryzurę (wiadomość mailowa).
I tak nie będzie irokeza na ślubie, bo beznadziejny fryzjer nie dosyć że zrobił zbyt wąski, to jeszcze krzywy z tyłu głowy. Wieczorem odbyło się usuwanie maszynką tego czegoś co miało przypominać irokeza...ja jutro też do fryzjera. Mam nadzieję, że wyjdę z uśmiechem na twarzy, a nie grymasem.....
Dzisiaj przyjeżdżają moi rodzice i zostaną do niedzieli (przy 10latach spędzonych w Wawie, pierwszy raz goszczę mamę i tatę). Mama przywiezie gołąbki. A gołąbki mojej mamy to poezja))).
Jutro też czeka mnie samodzielna operacja o nazwie 'doczepianie rzęs'. Będzie się działo!))
Znowu zagościł spokój u mnie. Gregory też dziwnie spokojny, chociaż ma masę spraw na głowie. Zakończenie w instytucie bazy z białkami, w przyszłą środę egzamin z filozofii współczesnej, jak najszybsze zamknięcie doktoratu.....Ale dzielnie daje sobie radę....
Czwartek......
Piątek....
Sobota.....
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
21
|
|
2008-12-02
|
...Że o stalowych nerwach? że luzik? a guzik. Taki mam niepokój w brzuchu..normalnie jak przed egzaminem...Nie wiem, ile w tym soboty, a ile naszego wyjazdu z Polski już 29grudnia. Ale od rana mam ten dziwny stan....
Język węgierski, to bardzo dziwny język. Zagłębiam się w gramatykę...Ale co powiedzieć o języku w którym jest 14samogłosek, a tylko dwie z nich wymawia się tak jak pisze...Albo: s- wymawia się jak sz, sz jak s....Dziwny kraj, dziwny język.
Umiem już napisać rok swoich urodzin po barbarzyńsku (węgiersku)
ezerkilencszázhetvenhet....
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
17
|
|
2008-11-27
|
6grudnia zbliża się wielkimi krokami. A we mnie jest taki spokój odnośnie tego dnia, bo właściwie po godzinie 16.30 w sobotę nic się nie zmieni. No, będę mężatką. Ale ślub jest dla mnie bardziej tylko tym ostatecznym potwierdzeniem/ogłoszeniem wszem i wobec, że się kochamy i chcemy być ze sobą. Nic się nie zmieni, mieszkamy ze sobą niemalże dwa lata, więc znamy się trochę). Cholibka, powinnam się chyba bardziej ekscytować, jako panna młoda. A tu nic, luzik. W sumie, dla ludzi, dla których ślub to tylko formalność, powinna być możliwość załatwienia tego online.....
z galerii A Mleczki

|
|
Waszym zdaniem:
21
|
|
Być kobietą...
2008-11-22
|
...Czy kupiłyście sobie kiedyś za małe buty, tylko dlatego że były piękne/idealne/przechodząc obok wystawy wpadły wam w oko/miały śliczne noski.... No więc ja też) Pierwsze to buty z Zary - zamszowe, najprzepiękniejsze, miodowy kolor, niski/zgrabny słupek....Kupiłam, obcierałam stopy i dzielnie nosiłam... Kolejne za małe buty (przez Grześka nazywane kopytka) "musiałam" je mieć, wzięte na ślub młodszego brata G.
Te. I żadne inne)
....Tak mnie dziś na ploty naszło. Gregory wraca dopiero jutro , a mnie się udzielił babski nastrój. Włączyłam sobie po raz enty 'Kiedy Hary poznał Sally' (chyba nigdy mi się nie znudzi). Może jakąś maseczkę zaliczę.
Druga moja słabość to torebki. Im większe tym lepiej. Nie wiem, skąd mi się bierze zamiłowanie do dużych torebek....
A wy dziewczyny? No u mnie to jeszcze lody winogronowe))
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
20
|
|
2008-11-21
|
Spodobała mi się konwencja blogów kulinarnych. Pozazdrościłam)) i oto moje entrée w świat smaków.
Pierś kurczaka z curry, która podbiła wszystkich. Proste/szybkie/smaczne.
Pierś kurczaka z curry
Czas przygotowania 15-20min.
Składniki:
1 pierś z kurczaka
2 jaja
3 łyżeczki czubate curry
sól
olej do smażenia
bułka tarta
mąka
Proporcja bułki i mąki 2-1 (czyli na 2 porcje bułki tartej, 1porcja mąki)
Pierś z kurczaka potroić w plastry o grubości ok. 1,5cm. Kroimy w poprzek pierś (to praktycznie cała filozofia końcowego smaku tego dania. Pierś usmażona jest soczysta). Posolić każdy kawałek. Wymieszać razem: bułkę tartą, mąkę, curry. Rozbić jajka. Opanierować. Smażyć na rozgrzanym oleju. Czas smażenia max. 2minuty z każdej strony.
Danie do obiadu z puree. A my z Gregorym uwielbiamy z bagietką, plastrem korniszona i majonezem.
Smakuje nawet przyszłej teściowej!! ))
Zdjęć chwilowo brak..
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
12
|
|
2008-11-20
|
Mam ochotę wybrać się do kina, na '33sceny z życia' Film zebrał dobre recenzje. Czytałam też wywiad ze Szturem i padło tam takie stwierdzenie, że często kobiety godzą się na bylejaki związek z niedojrzałym/nieodpowiednim facetem, bo boją się chociażby samotności....i zgadzam się z tym stwierdzeniem. Byliście? Polecacie?
A dziś całkiem miło dzień mi się zaczął. Dostałam voucher do spa na masaż z mojego kochanego radia. Przekonałam ludzi i w pracy słuchamy tylko Pinu. Muzyka świetna i właśnie często mamy stamtąd (trzeba tylko się dodzwonić, lub przesłać maila) zaproszenia do teatru, kina, vouchery do knajpek..a dziś spa....
Więc pomimo paskudnej pogody, buzia uśmiecha mi się i tym optymistycznym akcentem wracam do pracy. Szukam na cito mieszkania na Saskiej Kępie. I nic nie ma, a klienci gotówkowi....
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-11-18
|
Będzie poważnie. O zdradzie.
Dziś w pracy na tapecie właśnie temat zdrady. Wypłynął przez klienta któremu szukaliśmy kawalerki do wynajmu i jak się okazało szukał mieszkania dla siebie i kochanki. Miała być umowa i już ustalaliśmy godzinę pojawienia się stron w biurze. Potwierdzaliśmy telefonicznie i odebrała żona, zdziwiona o co nam chodzi, że ona nie oglądała z mężem żadnych mieszkań (sic!), że zostawił telefon w domu!!! i ona o niczym nie wie i, pytania z kim był jej mąż!!
Dużo jest w moim otoczeniu zdrady.
Kiedyś mówiłam Gregoremu, że gdyby mnie zdradził, uderzył bądź zacząłby nadużywać alkohol - odeszłabym bez mrugnięcia okiem. Ale powiem wam, życie weryfikuje trochę nasze wcześniejsze buńczuczne słowa... Czy ktoś z was ogląda serial 'na wspólnej'? Chodzi mi tu o wątek małżeństwa Weroniki i sprawy rozwodowej. Dla niezorientowanych; przykładne małżeństwo/on chce dziecko (pierwszego, uznanego nie jest biologicznym ojcem)/ona zaczęła nową pracę i na razie chce się wstrzymać. To powoduje pewien zgrzyt i on wdaje się w krótki romans ze swoja klientką. Żona dowiaduje się o zdradzie. Żąda rozwodu. On widzi swój błąd. Nie chce stracić rodziny. Kocha Weronikę i córkę....
Dałybyście facetowi drugą szansę? Ja oglądając ten serial, kibicowałam żeby wrócili do siebie, bo on naprawdę żałuje i kocha swoją rodzinę i, ten romans jeszcze bardziej mu uświadomił co miał i co przez głupotę stracił. I powiem wam, już wcale nie jestem pewna jak ja bym się takiej sytuacji (nie daj Bóg) zachowała, serio...Pamiętam swoje słowa, że bym nie wybaczyła, że też zakończyłabym taki związek, ale teraz sama nie wiem...
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
14
|
|
2008-11-14
|
Będę patrzeć na to zdjęcie, aż się zapatrzę i wypatrzę))

Obrączki zamówione. I teraz powiem Wam kochani kilka słów o cenach biżuterii. Obrączki przez nas wybrane u Lisiewskiego, po rabacie kosztowały ok. 2.800zł. Ale, mając moich wspaniałych znajomych, którzy mają znajomych...ten model, zrobi nam złotnik, bardzo poważanej i starej firmy w Wawie. Materiał (białe złoto + 10brylancików 0.08ct) + 150zł dla złotnika = 1.200zł. Kto reflektuje na otworzenie sklepu z biżuterią??? ja na pewno, gdybym miała na start.......
Sukienka kupiona..biała, typu moda lat 50. (mnie się podoba). Knajpka wybrana - kuchnia węgierska. Jeszcze chcę kupić książkę dla rodziców Gregorego (mam na oku tomik poezji ks. Twardowskiego) - coś na kształt podziękowań.
I oczywiście fryzjer i kosmetyczka...
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
12
|
|
Daję ci tę obrączkę, jako znak mojej miłości, wierności........
2008-11-11
|
Skonstatowaliśmy, że obrączki ślubne przez nas oglądane do tej pory, na stronach internetowych, mają się nijak do reala. Zaś te w gablotce, za szkłem - piękne/błyszczące/czasami drogie, fatalnie wyglądają już na palcu. Wczorajszy dzień upłynął nam na odwiedzaniu jubilerów i lekkim niedowierzaniu, że jak to na głupi pierścionek trzeba czekać od 4 do 8 tygodni. My, że tak się wyrażę mamy 24dni, czyli niecałe 4 tygodnie. Jedyne, które mi się podobały na moich cienkich (normalnie noszę rozmiar 10 - szok! bo wydawalo mi się, że mam grube palce) - to obrączki Lisiewskiego. Jutro, najpóźniej do czwartku, musimy podjąć decyzję...
Na zdjęciu prezentują się tak sobie (na pewno nie wybrałabym ich, widząc samo zdjęcie). W każdym bądź razie damska obrączka, na palcu wygląda przepięknie. I tutaj rzeczywiście z takich porad dla par. Nie kierować się zdjęciami, tylko mierzyć, mierzyć, mierzyć...No i pomyśleć o tym wcześniej niż 4tygodnie do ich założenia. U Lisiewskiego czas odebrania gotowych - to 3 tygodnie. Szybko.
I przyznam po wczorajszym dniu, nerwowym bieganiu po sklepach, cieszę się, że robimy tak kameralny ślub. Bo gdybyśmy mieli szukać sali/fotografa/muzyków/wybierać kogo zaprosić etc, etc.....to nerwowo nie dałabym rady...
Kiedy będziemy brać ślub kościelny, to normalnie zatrudnię doradcę ślubnego, który za mnie ogarnie to okołoślubne zamieszanie.

|
|
Waszym zdaniem:
13
|
|
2008-11-07
|
W pracy śmieją się z naszych ciągłych zmian ślubnych. Bo...najpierw miał być ślub u moich rodziców, potem może jednak góry albo Suwalszczyzna, wybrany Karpacz - zamieniony na Wawę, nas dwoje +świadkowie, nie - nas dwoje i nasi rodzice (to mój ukłon w stronę Taty Gregorego, bo kiedy powiedzieliśmy o naszych planach jego rodzicom, tacie G. zrobiło się bardzo przykro. Kompromisy, ważna rzecz. Sukienka miesiąc temu wybrana, ale jednak nie chcę w niej iść i jeszcze nie mam nic na zamianę. No a teraz z dwunastego zrobił się 6grudnia. Tak więc śmieją się ze mnie i z przekorą pytają, czy my na pewno chcemy się pobrać).
Ale do czego zmierzam....Otóż mój mąż in spe, nie poinformował w pracy znajomych o swoich planach ślubnych. Bowiem zamierza teraz już 8grudnia w poniedziałek przyjść jak gdyby nigdy nic do pracy i wywołać burzę pytań). Kiedy/jak???? Dochodzi do tego też aspekt praktyczny. Tradycją jest u nich, wywieszanie w windzie informacji, że tego i tego dnia odbędzie się ślub i wszystkich chętnych zaprasza się na uroczystość zawarcia związku małżeńskiego. A my nie chcemy tłumów...
Ale wiem jedno - JA BYM NIE WYTRZYMAŁA, ŻEBY UTRZYMAĆ TAKĄ TAJEMNICĘ 
Pilnie! szukam kiecki do tych butów.

|
|
Waszym zdaniem:
12
|
|
2008-11-05
|
No i klapa. 12grudnia przeszedł już do historii. Z rana, z dokumentami wybraliśmy się do usc w Śródmieściu, pobraliśmy stosowny numerek i wcale nie za miła pani urzędnik oświeciła nas, że takie rzeczy to tylko w erze. Tj, pierwszy wolny termin w sylwestra (w sylwestra proszę pani, to my będziemy przeprowadzać się do Budapesztu), no i oczywiście styczeń, luty ...do wyboru. Dużo w tym mojej winy, bo święcie byłam przekonana, że grudzień jest jednym z mniej obleganych terminów, bo zimno/chłodno/śnieg/breja szaro i buro...To się przeliczyłam...
Drugi usc na Pradze. Nasze pierwsze pytanie na miejscu, to czy wolny jest dzień 12grudnia? NIE JEST!!....w tym momencie przeszłam lekkie załamanie nerwowe I kiedy już kobieta drukowała nam wykaz innych placówek w Wawie, zapytaliśmy, czy mają jakikolwiek wolny termin na grudzień. I hosanna, alleluja. Podobno dzisiaj rano zadzwoniła para i odwołała termin 6grudnia. No więc poprosiliśmy o ten dzień. Kolejna zmiana planu...ślub 6grudnia.
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
10
|
|
2008-11-04
|
Tak się właśnie dziś czuję. Praca może dobić niekiedy...Rozwaliła nam się dziś umowa, bo ludzie nie dostali kredytu. Gryźć, gryźć.....

|
|
Waszym zdaniem:
5
|
|
2008-10-30
|
Uwielbiam fora internetowe, dostęp do informacji prawie jak w wikipedii. Gryzę się z nazwiskiem, bo wiadomo wyjazd do Budapesztu na początku stycznia - a przy zmianie nazwiska masa dokumentów do aktualizacji. Więc myślałam, głowiłam się i mam. Zostaję chwilowo przy swoim. Rozmawiałam dużo wcześniej o tym z Gregorym i on nie należy do tego typu facetów, którym koniecznie zależy, żeby żona wybrała jego nazwisko. Dlatego też łatwo jest mi podjąć taką decyzję. Potem, po powrocie do Polski, wystarczy (ślubne forum internetowe) udać się do urzędu i złożyć wniosek o zmianę nazwiska w trybie administracyjnym. Dołączyć uzasadnienie. Koszt 60zł. I w sumie dlatego będę w przyszłości zmieniać, bo dzieci będą nosić nazwisko Gregorego i też chcę być tak identyfikowana. Mogłabym również podobno przez konsulat w Budapeszcie załatwić zmianę dowodu, no ale paszportu i prawa jazdy i firmowych rzeczy typu zus, us nie da rady.
Czy u Was też jest tak piękna pogoda? Normalnie dziś zrywam się z pracy, by się napatrzeć na polską złotą jesień.
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
9
|
|
rozmowy przed-małżeńskie.....
2008-10-27
|
JA: Czy chciałbyś, żebym zawsze zgadzała się z twoim zdaniem i bezwarunkowo robiła, to co ty chcesz?
GRZESIEK: No nie. Chciałbym żebyś z własnej woli, robiła to co ja chcę....
__________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
13
|
|
Półmetek
2008-10-23
|
Za 50dni oświadczę i przyrzeknę, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. 12grudnia jest też ważnym dniem z innego powodu. Tego dnia pierwszy raz usłyszałam - kocham od Grześka....

|
|
Waszym zdaniem:
9
|
|
2008-10-22
|
Zaczął się impas w biurach nieruchomości. Ilość transakcji sprzedaży naszego biura w ciągu miesiąca - 2 (mało). Do tego banki (zdecydowana większość) wprowadzają ponownie konieczność wkładu własnego 10, do nawet 35%. W ofercie jednego banku przedstawionej nam w tym tygodniu, jest możliwość kredytowania 100% wartości mieszkania, przy szeroko pojętej, ustabilizowanej sytuacji finansowej kredytobiorcy. Tak więc prześliźnięcie się przez scoring kredytowy, dla coraz wielu będzie trudniejsze......I zawirowania finansowe na świecie.
Cieszę się, że od stycznia robię sobie przerwę na Budapeszt. Tylko brak mi alternatywy. Może jakieś pomysły?? co robić w tym kraju z dziwnie brzmiącym językiem.
Chciałabym być kierowcą karetki pogotowia.......
Podczytuję czasami fora internetowe i dziś natknęłam się na wątek o aborcji. Sama byłam w podobnej sytuacji, jak autorka wątku. Czyli, przyjaciółka zaszła w ciążę i postanowiła usunąć ją. To było w 2006r. Na 1czerwca miała ustalony termin (makabryczna data - dzień dziecka). Ciąża niechciana, z facetem który ją zdradzał/bił, alkoholik z kilkuletnim stażem. Rodzice za nią postanowili. Miała to zrobić, albo nie pokazywać się w domu....Zrobiła.
Zapytałam kiedyś Grześka, czy gdyby ciąża zagrażała mojemu życiu, czy kazałby/namawiałby mnie na usunięcie...Zdarzyło się kilka przypadków, gdzie matki świadome niebezpieczeństwa donoszenia ciąży, chciały urodzić, nawet kosztem swego życia. Grzesiek nie dał mi jednoznacznej odpowiedzi, choć bardziej byłby nastawiony żeby usunąć...Pod tym względem różnimy się od facetów. Bo też należę do tego rodzaju kobiet, które zdecydowały się na donoszenie ciąży.......
bardzo trudny temat.
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-10-16
|
Budapeszt stał się faktem. To z tych przyjemniejszych spraw, za którymi ciągnie się nieubłaganie masa rzeczy do sprawdzenia/załatwienia/przemyślenia. Czyli karta pobytu - tą będę miała przez Grześka instytut. Ubezpieczenie zdrowotne, już większe schody. Prawdopodobnie mogłabym podpiąć pod G. bo już będę oficjalnie jego żoną, ale w Polsce mam zarejestrowaną działalność gospodarczą i płacę oczywiście zus. Jeśli będę mieszkać na terenie Węgier, czy ukochany urząd skarbowy, nie odezwie się celem przedstawienia wyjaśnień - po co, dlaczego, a co tam robi. Lekarz, typu stomatolog, ginekolog, że niby po węgiersku?...jasne. Pójdę do ginekologa z rozmówkami polsko-węgierskimi i słownikiem..Dobrze, że należę do tych mało chorujących, więc wizyty w szpitalu i chociażby u internisty mogę pominąć. Zwierzaki, co z nimi? Transport i przeprowadzka - podobno G. dostanie pieniądze (bo to grant unijny) na pokrycie kosztów związanych właśnie z przeprowadzką. BOJĘ SIĘ, JAK TO WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY.
Pierwsze zdjęcie z Budapesztu.

I wyznanie miłości:
Beatka (że niby ja) jest lepsza niż emacs
A emacs właśnie, tuż obok lispa jest czymś, co teraz mojego bioinformatyka najbardziej kręci.
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
10
|
|
2008-10-14
|
Należę do tych słabszych kobiet, które nie umieją się bronić i właściwie nawet najwątlejszy facet, gdyby mnie zaatakował - nie miałabym szans. Prawdą jest, że każda z nas doświadczyła bezpośrednio, bądź pośrednio (może mama, siostra, koleżanka) przemocy. Bądź też przydarzyła się sytuacja, w ktorej czuliśmy strach i niepewność jak się zakończy, choć u mnie właśnie to drugie. Kilka lat temu, wracałam późną porą z kina, z cinema city na Bemowie do wynajmowanego mieszkania na Chomiczówce. Blisko, odległość do domu, może pół kilometra. Ja ubrana w skórzany płaszcz, szpilki i nieodłączne książki (dwa tomy drugiej wojny światowej Churchilla) i w połowie drogi zaczepił mnie wytatuowany, obleśny dla mnie facet. Powiedział, że jestem fajna i czy nie miałabym ochoty. Złapał mnie nie nie powiem za co i zaczął coś bełkotać..Kobieta w takiej sytuacji nie myśli, naprawdę. Nic nie przychodzi do głowy...Ja nie myślałam żeby kopnąć, podrapać, czy walnąć Churchillem. Powiedziałam, proszę nie.... Puścił mnie. Naprawdę. Dopiero jak przyszłam do domu, zaczęłam się trząść i poszłam zwymiotować. Tak łatwo nas skrzywdzić i spowodować, że wychodząc z domu będziemy odczuwać lęk przed każdym mijanym osobnikiem. Druga sytuacja, teraz opowiadam i śmieję się ze swojej głupoty, ale po niej wiem, że gdyby ktoś mnie zaatakował, nie krzyczałabym (co jest zalecane) i stałabym jak słup...Wracałam z pracy, późno, zima, przez słabo oświetlony parking i w pewnej chwili, poczułam że jestem duszona. Trwało to może 2-3 sekundy. Nie wiem. Stałam nieruchomo, atak nie nadchodził...a ja zaczepiłam szalikiem o lusterko samochodu. Tak, teraz mnie to bawi, ale wtedy nie było mi do śmiechu..
Także chyba warto zacząć myśleć o swoim bezpieczeństwie i takie szkolenie może dać wiele dobrego....Tak więc, jestem orędowniczką kursów samoobrony dla kobiet.
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-10-13
|
Gregory od wczoraj w Budapeszcie. Jestem niewyspana, bo nie mam tak jak kevin sam w domu - straszny cykor ze mnie. Spanie przy włączonym świetle, etc, etc....Wraca w środę, także wyśpię się za jakieś 60
godzin.....Ale za to 1/4 Shoguna przeczytałam....ech.
Tęskno mi panie!
I piosenka, której refren świetnie oddaje mój nastrój: click
A ślubnie... Stwierdzam niestety, że chyba jednak chcę inną sukienkę. Wybrana - typowo ślubna, biała, długa, bla bla...znowu mam fazę na jeansy...jeszcze 60 dni marudzenia.

___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-10-10
|
Rzecz o potomku. Bo już trzydzieści...jeden prawie na karku -prawie robi dużą różnicę. A w pracy na tapecie, tematy prorodzinne podczas przerwy na kawę.
No więc kiedy będzie "najlepszy na to czas". Był? - pisma atakują, że połowa dwudziestki, to tak akurat. I sama sobie obiecywałam, że do 30. będę mamą. Koniec mojej 20. przypada już na poznanie G. Ponieważ nie przeszkadzało mi bycie samej i dojrzałam do tego, że nie interesują mnie półśrodki, że w mężczyźnie chcę wszystkiego (i tak, Grzesiek w mojej opinii jako kobiety, spełnia wszystkie postawione przeze mnie kryteria jako mężczyzna/partner/przyjaciel na całe życie), zastanawiałam się nad tym, by zajść w ciążę i wychowywać samej dziecko (przyznaję, to było egoistyczne). Gdyby G. mi się nie oświadczył...
A teraz drugie studia, prawdopodobnie wyjazd z Polski, ile czekać? Ponieważ już sama nie decyduję o sobie, bo teraz już jesteśmy MY, a nie JA, zapytałam G. o to. I powiedział będzie dobrze.....
Świetnie wkomponowałabym się w konwencję filmów amerykańskich z lat 50-60. Pani domu, wychodząca na ganek by pomachać mężowi na do widzenia, piekąca ciasta, śliczna i eteryczna)...

B. jak Basia z Pana Wołodyjowskiego
A. jak Adaś, bo ładnie
ba! tylko kiedy?
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
7
|
|
2008-10-09
|
Jesień, niedługo zima i coraz częściej widać bezdomnych koczujących w budynkach. Na naszym osiedlu nie, bo ogrodzone i strzeżone. Zmieniłam trasę dojazdu do pracy i przesiadam się na dworcu centralnym. To "dom" i punkt zbiorczy warszawskich bezdomnych. I przyznam pod pewnym względem ich podziwiam. Za tą chęć? życia, za to że będąc w takiej sytuacji, bez lepszego jutra, ze świadomością że nic się nie zmieni - jakoś żyją. Ciężko wyrwać im się z tego stanu, bo jak znaleźć pracę, jak wynająć mieszkanie nie mając środków na to, jak wziąć kredyt na nowy start, na nowe/inne/lepsze jutro.
I to nie prawda, że wszyscy z nich to nieudacznicy. Kilka lat temu, starsza kobieta zaczepiła mnie i poprosiła o pieniądze. Przyznam nieczęsto jestem skłonna dać te parę groszy, jednak ta kobieta była inna. Kupiłam jej jedzenie i zaczęłyśmy rozmawiać. Miała M-3 w Wawie które za namową swej córki przepisała na nią. Córka zaś po pewnym czasie, wyrzuciła ją z domu i zrobiła z niego melinę....Więc nic nie jest oczywiste.
Nie wyobrażam sobie, że ja miałabym zrobić coś takiego swoim rodzicom. ___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
7
|
|
2008-10-07
|
W sobotę wybieram się na przedsprzedaż kolekcji projektantów mody, czyli polowanie na kolekcje przed sezonem i to po cenach nawet 50 - 70% niższych niż przyszłe ceny detaliczne. Niestety to mój pierwszy raz i nie mam żadnej - ani złotej, ani platynowej karty, która upoważnia do wcześniejszego wstępu. Impreza zaczyna sie bodajże o 11, dla osób z kartą platynową. Ja mogę wejść dopiero o 14, czyli kiedy już większość będzie przebrana. Ale co tam. Świat ciuchów i zakupów)..a tak dawno nie byłam na porządnych zakupach, więc mi się należy.
Ponieważ za chwilkę szykuje nam się wizyta w usc, zastanawiam się nad nazwiskiem. Podwójne, czy tylko G. Moje nazwisko panieńskie jest zawsze przekręcane. I tak byłam już Beata Brendy/Biedy/Bret/Brody....Bywa to irytujące.
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
5
|
|
2008-10-01
|
Oczywiście ślubnie. Jak ślubnie, to i cudnie. Znajomy z pracy wsadził mnie w samochód i pojechaliśmy kilka kilometrów od Wawy, do hutrowni z futrami, galanterią skórzaną etc, etc.... Na miejscu świadczą również usługi kuśnierskie. Właściciel firmy znany w Wawie. Szyje na przykład dla sieci sklepów Simple. I tu bardzo profesjonalnie zajął się mną pan Henryk, pokazał wzór przygotowanej mufki dla styczniowej panny młodej. Lisy były przepiękne (zapewne wyklną mnie wszyscy ekolodzy, zieloni i Gaja). I cena za całość, czyli mufka i czapa 600zł już z robocizną. Zdjęto mi miarę głowy na czapę i tylko czekać. Tak więc polecam -hurtownia mieści się w Nowej Wsi, tuż za Pruszkowem, przy ul. Polnej.
Gusla1 - wspaniała dziewczyna od kwiatów, pomogła w dodatkach (zdjęcia sukienki dostała na priv.). Mam dwa typy biżuterii od niej......Więc już niedługo nie bedę miała o czym pisać.
A w prezencie ślubnym od pana młodego, zażyczyłam sobie, by na naszym ślubie miał irokeza. Bałam się, że odmówi, bo...jego Mama jak widzi go w takiej fryzurze, to wznosi oczy do nieba w proteście...Ale mieć będzie, dla mnie, dla tej wyjątkowej... -dobra, dobra. zapędziłam się
******************
Nie znaleźliśmy Rambo.
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-09-30
|
Przez moje niedopatrzenie (wczoraj na wieczór, zamykając klatkę ptaków, nie zerknęłam czy obydwa są w klatce), zaginął nam Rambo. Zeberki dziś nie było w klatce, Gregory obszukał wszystkie miejsca, schowki, szafy...i nie ma. Oknem wylecieć nie mógł, przez drzwi? Strasznie się martwię...Czeka mnie wcześniejsze wyjście z pracy i poszukiwanie tego lotnika....
Tylko niech się znajdzie, cały i zdrowy...

W pracy szykują się zmiany personalne. Nie tylko ja opuszczam pokład. Arek, od stycznia prawdopodobnie otworzy własną agencje...Coraz bardziej przekonuje się do tego pomysłu, żeby pracować na siebie. To on w tej firmie jest "pracownikiem miesiąca", "człowiekiem roku", "pośrednikiem z największą liczbą transakcji". I już jak mówi, nie ma ochoty na 40% z całości prowizji. W sumie go rozumiem i jak najbardziej kibicuję. Bo ja chyba w tej firmie mam najlepszą posadę. Stałe wynagrodzenie + % od sprzedaży/wynajmów całej bazy biura. Już dawno przestałam pokazywać mieszkania. Czasami zrobię zdjęcia nieruchomości, czasami w zastępstwie idę na spotkania, ale baaardzo niechętnie.
Denerwuje mnie spóźnianie się ludzi na spotkanie. Nie twierdzę, że wszyscy i zawsze się spóźniają..no ale nie daj Boże żeby ktoś miał się spóźnić na spotkanie ze mną i mnie o tym nie poinformować.
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
7
|
|
2008-09-26
|
No i koniec patrzenia na kiecki ślubne..KUPIŁAM KUPIŁAM DZIŚ śliczną?/bialutką sukienkę. Kupiłam i teraz gryzę paznokcie...czy to na pewno ta....Tak to jest, kiedy do swych złych cech charakteru doliczyć spontaniczność.
Zdjęcia nie zamieszczam. Mam...ale Gregory zagląda czasami tutaj...i....figa Kochany..12grudnia

|
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-09-25
|
Chandra chandrą, no ale trzeba do przodu. Zresztą dziś pięknie świeci słońce. Czuję jak odżywam...
Z tematu ślubnego. Przyznam podziwiam pary, które swój ślub planują z rocznym/dwuletnim wyprzedzeniem. U nas wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Zaproponowałam Gregoremu, żeby pobrać się w Wawie. Mniej zachodu, bo już teraz trzeba byłoby jechać do Karpacza, ustalać termin, godzinę, noclegi, knajpkę.. A jeśli Gregory zdecyduje, że chce jednak jechać na kontrakt do Budapesztu, to raczej nie będziemy mieli czasu na szaleństwo ślubne. I tak zmiana miejsca nastąpiła bezboleśnie.
W pracy koniecznie chcą żebym wzięła w końcu ten ślub. Jacek nawet zaproponował, że podwiezie mnie na Kłopotowskiego, żeby zabukować datę. Nie wiem, co oni tak dążą do tego mojego zamążpójścia...
Nie ma to jak piękne ciuchy, to zawsze poprawia humor kobiecie..
 
|
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-09-23
|
Dopadła mnie jesienna chandra. Brakuje mi słońca. Wszystko jest do niczego, nic mi się nie chce, jestem gruba, okres spóźnia się już tydzień z hakiem, chce mi się płakać, nie mam ochoty na przygotowania ślubne. Wszystko jest nie tak...
___________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
4
|
|
2008-09-17
|
Gorsze od bycia studentem w Warszawie (w kontekście szukania mieszkania pod wynajem) jest bycie studentem ze wschodnim akcentem. Dwie Białorusinki zgłosiły się do nas- szukają kawalerki do wynajmu. 2rok, jedna z najbardziej prestiżowych/poważanych uczelni w Wawie...i problem, bo rosyjski akcent. Nie wiem skąd u ludzi takie uprzedzenia. Chociaż ja chyba też jestem po części ksenofobem. Ja ze swoją tolerancyjnością, jestem uprzedzona troszeczkę? (ale zawsze jednak) do Wietnamczyków. Ochota - w szczególności rejon Szczęśliwic jest owładnięta przez nich (to ci, którzy dorobili się na stadionie Xlecia). Inni wynajmują mieszkania przy Rondzie ONZ - mrówkowce po prawej stronie J.Pawła. I co kiedyś mnie irytowało, to że kiedy miałam ochotę wybrać się do kasyna (Marriott), to obstawienie zakładów przy ruletce równało się z cudem, tak stoły były oblepione. A szczególnie właśnie upodobali sobie to kasyno. Dlatego częściej bywałam w Grandzie (ale to już było i nie wróci więcej)...
 |
|
Waszym zdaniem:
8
|
|
2008-09-16
|
Piguła ślubna...87dni
Jestem pozytywnie zaskoczona ceną mufki i czapy. Łącznie koszt 700zł w Wawie (mufka szyta na zamówienie, bo nie mają w sprzedaży białych/ecru). Może pokuszę się o poszukanie w Bydgoszczy, bo nierozważna pani sprzedawczyni w salonie powiedziała, że zaopatrują się właśnie tam. Cena też na pewno będzie jeszcze niższa. I kto by pomyślał, że 10lat temu byłam weganką, czyli same warzywa i owoce w menu. Nawet tabletek powlekanych żelatyną nie brałam, kiedy byłam chora - a teraz mufka na zamówienie z lisów (bo włos dłuższy niż norka i czapa fantastycznie się prezentuje). Tak wzniosłe ideały by zbawić świat (resocjalizacja) i dbałość o zwierzęta (wegetarianizm)...poszły...
Wczoraj zdecydowanie wcześniej wyszłam z pracy (remont i nie dało się pracować) i zrobiłam rundkę po jubilerach. Obrączki są naprawdę fantastyczne. Oj będzie dylemat z wyborem, będzie.. Salon Kruka w Złotych Tarasach mnie rozczarował. Panie totalnie mnie olały (może ze względu na ubiór. 4letni , stary sweter, najzwyklejsze dzinsy. Chyba uznały, że taka osoba jak ja, nie jest warta zachodu).
Dziś wychodząc do pracy, sąsiedzi zapytali się, czy prowadzimy sklep zoologiczny - to ze względu na odgłosy wydobywające się z naszego mieszkania. Zeberki dają codziennie koncert. A gdyby weszli i zobaczyli co jeszcze mamy.... Tylko węży kazałam się Gregoremu pozbyć. Bo kiedy G. był na corocznym spotkaniu w firmie (poza Wawą), jeden z nich uciekł z terrarium. Nigdy jeszcze tak się nie bałam.... A ile więcej mielibyśmy, gdyby nie Grześka uczulenie na sierść, więc koty, psy, fretki i króliki - niestety nie.
_________________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
5
|
|
2008-09-12
|
Panną młodą być....
W oczach Oskara de la Renta i Mon Cheri.......
 
Może gdyby były tak piękne kiecki zimowe, to nawet ja skusiłabym się.
_________________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
6
|
|
2008-09-11
|
To zdjęcie mnie rozwaliło. Siedzę w pracy i śmieję się do monitora.

Z poradnika perfekcyjnego pośrednika nieruchomości
(prawie jak perfekcyjna pani domu).
Rano zdążyłam już zrobić zdjęcia mieszkania do sprzedaży. Jeśli sprzedajecie nieruchomość w cenie 10tys. pln za 1m2, to uprzątnijcie je.
69m. 3 pokoje...a robiło wrażenie 15m mniejszego. Nie sprzeda się rupieciarni i składziku w takiej cenie. Pierwsze wrażenie w ocenie mieszkania jest bardzo ważne...
Rada nieperfekcyjnej kobiety. Nigdy, ale to przenigdy nie wkładaj lakieru do paznokci, do tylnej kieszeni spodni (Późno dziś wstałam i nie zdążyłam pomalować, więc postanowiłam w pracy to zrobić). Lakier się otworzył (JAK ON CHOLERA TO ZROBIŁ!!!! CZARY, CZARY!) i mam piękną/niezmywalną/czerwoną plamę na prawej kieszeni. Ech...
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
4
|
|
2008-09-10
|

Dobry pomysł na prezent dla przyszłego męża Wiem, wiem. Może to infantylne - suwaczki, głupiutkie gadżety - ale ten kubek mi się podoba. No i szczytna inicjatywa. Bo każda żona lubi/musi/powinna mieć wydatki..
W pracy wiadomość o potencjalnym wyjeździe moim/naszym z Polski zelektryzowała ludzi. I przyznam miło jest usłyszeć, że będzie im mnie brakowało. Bo to żadna z ich strony kokieteria - tworzymy zgrany zespół.
Ale klamka odnośnie naszej przyszłości zapadnie w połowie października..
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
2
|
|
2008-09-09
|
Gregory dostał propozycję pracy w Budapeszcie.
Boję się jak diabli, nie znam węgierskiego. Gdzie ja znajdę pracę?? Jako opiekunka do dzieci?? (dziękuję!- zajmowałam się dziećmi będąc we Francji), sprzątaczka?? bomba......................
Ale nigdy też nie zablokowałabym Grześka. Taka szansa wyjazdu długo może się nie powtórzyć. No i ta przygoda..nowe miasto, kultura, ludzie. Będzie dobrze?? Będzie dobrze? Musi być dobrze.......
W trybie przyspieszonym nauka j.węgierskiego:
dzień dobry (rano) - jó reggelt kívánok
dzień dobry - jó napot kívánok
dobry wieczór - jó estét kívánok
cześć - szervusz, szia
witajcie - szervusztok
do widzenia - viszontlátászra
dobranoc - jó éjszakát kívánok
czy można? - szabad?
poproszę - kérem
bardzo proszę - kérem szépen
proszę (wręczając coś) - tessék
pan sobie życzy? - parancsoljon?
słucham? - tessék?
dziękuję - köszönöm
dziękuję bardzo - köszönöm szépen
przepraszam - bocsánat
proszę mi wybaczyć - elnézést kérek
nie szkodzi - nem baj
tak - igen
nie - nem
na pewno - bisztos
prawda - az igaz
naturalnie - természetes
w porządku - rendben van
nie można - nem lehet
nie wolno - nem szabad
nie chcę - nem akarok
nie wiem - nem tudom
nie trzeba - nem kell
z przyjemnością - szívesen
przykro mi - (nagyan) sajnálom
niestety - sajnos
smacznego - jó étvágyat
na zdrowie - egészségedre
wesołych świąt - kellemes ünnepeket
nie rozumiem - nem értem

|
|
Waszym zdaniem:
1
|
|
2008-09-05
|
Nie wiem co to za kwiaty, ale bukiet w swej prostocie jest śliczny. Idealny, na idealny ślub. Nawet ja skusiłabym się na taką wiązankę.

Te też zrobiły na mnie dobre wrażenie.
 
2godziny później
Nie ma to, jak ślubne fora internetowe.....Już wszystko wiadomo. Kwiat ten nazywa się stefanotis Szkoda, że nie mogę mieć takiego w domu (dwie szalone zeberki australijskie mieszkające z nami, chętnie by się rozprawiły z kolejnym kwiatem).
_________________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
9
|
|
2008-09-04
|
Nie warto przyznawać się, do bycia studentem - przynajmniej w Wawie. Zaczęło się już prawdziwe szaleństwo z wynajmami. Choćby dzisiaj- kobieta w słuchawce prawie się rozpłakała. Mówi, że jedzie 300km, a uciekła jej nasza oferta mieszkania. Córka przyjeżdża do Wawy. 1 rok studiów. Z ogłoszeń prywatnych, co najmniej połowa ABSOLUTNIE NIE ZGADZA SIĘ NA STUDENTÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Cóż, pozostaje jedynie skłamać i wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że studiująca osoba wynajmie mieszkanie. Chociaż całkiem niedawno, spotkałam się z żądaniem właściciela nieruchomości, żeby najemca przedstawił zaświadczenie o zatrudnieniu, by w ten sposób określić wiarygodność/wypłacalność. Totalna paranoja.

99dni...Już tylko dwucyfrowa liczba.
___________________________________________
|
|
Lirycznie/nonstalgicznie
2008-09-03
|
Coś chwytającego za serce jest w poezji ks. Twardowskiego. Prostota, mądrość, miłość. Cudowny humor.
Tu z tomiku 'Niecodziennik', 'Niecodziennik wtóry'- kilka anegdot.
"Czytałem, że dawno temu jezuici pokłócili się z bernardynami o to, kto pisze lepsze wiersze.
- My piszemy: jezuita i kwita - powiedział jeden z bernardynów.
- My piszemy: głupi bernardyn.
- Przecież tu nie ma rymów.
- Nie ma rymów, ale jest sens - tłumaczył jezuita"
"Przyszedł do mnie młody człowiek, którego porzuciła dziewczyna. Przyniósł napisany w rozpaczy wiersz, który kończył się w taki sposób: "Porzuciłaś mnie, małpo, zakochałaś się w innym i nie będziesz już leżeć ze mną w grobie rodzinnym".
"Kiedy przebywałem na swojej pierwszej parafii w Żbikowie, widziałem co pewien czas jedną ze starszych pań leżącą krzyżem. Początkowo nie śmiałem spytać, wreszcie spytałem:
- W jakiej intencji pani się modli?
Odpowiedziała:
- Modlę się w intencji kierowniczki zakładu spokojnej starości, żeby zdechła"
"- Proszę księdza - opowiadała mi znajoma - mój dziadek połknął szklane oko. Poprosiłam mojego sąsiada żeby mu zrobił lewatywę. Już się przygotował do zbiegu, nagle popatrzył na rozebranego dziadka, przeżegnał się i powiedział:
- Boże, ona patrzy ! "
"Opowiadano mi o cyganie, który w czasie spowiedzi niepostrzeżenie, kiedy ksiądz wychylił rękę, ściągną mu zegarek. Wypowiadając grzechy powiedział:
- Ukradłem zegarek.
- Oddaj temu, komuś zabrał.
- Może ja księdzu oddam.
- Broń Boże, nie chcę tego zegarka. Zatrzymaj go przy sobie"
"Jeden z księży prefektów lubił pożartować:
- Jeżeli postawię uczniowi dwójkę, to powie: >>niech księdza szlag trafi<<. Wole postawić mu piątkę i powiedzieć: >>niech ciebie szlag trafi<<"
********************************************************
Wierzę w radość ni z tego ni z owego
w anioła co spadł z nieba by bawić się w śniegu
w serce co chce wszystkiego i jeszcze cokolwiek
w uśmiech
że ktoś wymyślił sobie koniec końców
i jeszcze mówi po co i co dalej
w matkę co zniknęła za furtką ogrodu
w Boga prawdziwego bo już bez dowodów
takiego co nie lubi teorii o sobie.
********************************************************
Tęsknię Grzegorz. Wracaj z tego Berlina.
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
1
|
|
2008-09-01
|
Czasami warto iść na kompromisy, nawet drobna zmiana w naszym postrzeganiu, może uszczęśliwić innych. Oficjalnie zapytałam swoją Mamę, czy zostanie moim świadkiem na ślubie. Najpierw zaskoczona zapytała, dlaczego to nie ktoś inny, czy rodzic może być świadkiem i później już dumna? i szczęśliwa była. Nie wiem kogo z rodziców Grzesiek wybierze na swojego świadka - Tatę, czy Mamę. I w sumie cieszę się, że nasi Rodzice będą z nami 12grudnia.
Wybór obrączek jest bardzo trudny. Łamię się na tym, że chciałabym żeby moja i Grześka obrączka pasowały do siebie. Może obrączkę red rubina sprawię sobie przy jakiejś okazji. Tylko jak tu mówić o wyborze pierścionka, który mam nosić do końca życia, kiedy ja nawet mam problem z podjęciem decyzji o wyborze jedzenia w restauracji.
A te nawet mi się podobają:


Koszmary senne też już się zaczynają. G. bierze ślub kościelny z moją znajomą (ona w ślicznej sukience model Kristi), ja z Mariuszem ll - cywilny - M. jest ateistą , nie lubi zwierząt, dzieci, jest powolny i denerwujący).
Wycena obrączek przez złotnika przeszła moje wyobrażenia 3800-4200zł i 5000zł drugich. Nie wiem, czy chcę tyle wydać, z drugiej strony, to koszt kiecki ślubnej.
A już byłam taka dumna z siebie, że buty wybrane przeze mnie, są o połowę tańsze niż początkowe kalkulacje kosztów.
I jak tu ciąć wydatki?
___________________________________________
|
|
Waszym zdaniem:
1
|
|
2008-08-28
|
Zawsze irytowało mnie to, że przy wchodzeniu na niektóre strony, choćby na forum, sklepy internetowe - trzeba się zalogować i podać swój adres mailowy. A temu raczej niechętnam, bo mój składa się z imienia i nazwiska. I nie każdemu mam ochotę podawać swoje dane personalne...bo co to kogo.
Mój Boski Grzegorz oświecił mnie, że istnieje od niedawna 10minutowy mail czyli, można na tej stronie wygenerować tymczasowy adres, który po 10 minutach ulega przedawnieniu. I jeśli chce się zapisać się na stronie, która wymaga podania adresu mail w celu weryfikacji lub przesłania nań hasła albo nie chcę podawać swojego prawdziwego adresu e-mail - idealne rozwiązanie www.10minutemail.com
Dla mnie bomba!!
18września szykuje mi się szkolenie: internet w marketingu nieruchomości. I po co to komu. Przejrzałam plan szkolenia i nic nowego raczej się nie dowiem...Pocieszeniem ma być darmowy bufet. Kolejna porcja pulpetów i ryżu 
*****************************************************
Wysyłam maile, odbieram maile, czytam maile, kasuję maile (It Crowd)
___________________________________________
|
|
2008-08-26
|
Kto nie zna pomysłowości ZTM Warszawa, niech nie żałuje. Zero informacji o zmianach, o tym że p!!@!@ pętla na Szczęśliwicach ma być remontowana. I szanowne ztm, wsadźcie sobie gdzieś swoją stronę internetową, bo to chore, żeby człowiek musiał codziennie na nią wchodzić, żeby sprawdzić czy następnego dnia uda mu się bezproblemowo dojechać do pracy. Poza tym, nie wszyscy korzystający z komunikacji miejskiej, mają dostęp do netu. Tego typu informacje umieszcza się na przystankach, których zmiany mają dotyczyć!!!
8.20 zbliżam się do przystanku i co k!%$ widzę zamiast autobusów - buldożery i inne wianki. Ok, poszłam grzecznie na następny przystanek i...odetchnęłam. Wsiadam w 512, które dojeżdża do centrum. Ale nie, to p!>><? 512 jedzie na tymczasową nową pętlę i po 1przystanku kończy trasę. No żesz!!!
Zero informacji. Dziękuję ztm za ich ignoranctwo, za pół godzinne spóźnienie do pracy. Panie i panowie z ztm GŁUPOTA NIE ZWALNIA OD MYŚLENIA!!!!
_________________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-08-22
|
I jak tu nie wychodzić za mąż, kiedy można zamówić taki tort. Biznes ślubny to niesamowita machina. Muszę poważnie się zastanowić, czy nie przebranżowić się. Rynek nieruchomości kuleje i gdyby nie komercyjne umowy, biuro by padło. Jasne, są wynajmy i sprzedaże mieszkań, ale skala już nie ta co kilka lat temu..

Niezbędnik ślubny.
Kalkulator kosztów
_________________________________________________ |
|
Waszym zdaniem:
5
|
|
2008-08-20
|
Ciacho. Fantastyczne i dwukrotnie tańsze od poprzednio wybranych - buciki ślubne. A w wieczór panieński chcę się wybrać do kasyna. Ciekawe czy Gregory mi pozwoli (mam zakaz wchodzenia do tych jaskiń hazardu)....

*****************************************************************
Śliczne dzięki dla gusla1 za propozycję skomponowania ślubnej wiązanki. Nie sądziłam, że tak miła sprawa może mi się przydarzyć.
*****************************************************************
|
|
Waszym zdaniem:
5
|
|
2008-08-19
|
Gdyby nie fakt, że moje nogi dobrze wyglądają w szpilkach - nigdy bym tego draństwa nie założyła. Dzisiaj szefowa wpadła do pracy i już na progu krzyczy: pani Beatko, pani Beatko! czy ma pani buty!! Klapeczki mojej szefowej odmówiły posłuszeństwa i się rozleciały....I tak oddałam swoje śliczne/wygodne buciki i sama wskoczyłam w zapasowe szpilki. O żesz..4godziny później, 1kawa więcej, spotkanie na Łuckiej...i nie mam siły już człapać. Bolą mnie moje cholerne nogi, marzę o misce z letnią wodą a tu jeszcze ze Śródmieścia na Szczęśliwice trzeba dojechać i to środkami komunikacji miejskiej...MAMO!!
ps. szefowa buty odda jutro!
_________________________________________________
|
|
2008-08-18
|
Poszukiwania stroju ślubnego - Dodatki: bukiet/torebka/mufka.
Obstawiam mufkę, jednak przejrzałam cały internet w poszukiwaniu sklepów i rozczarowanie. Podpowiedziano mi, że najlepiej dać do uszycia krawcowej. Taa, tylko, że z takiego samego futerka chcę czapę.
Mufka doskonała, czapka prawie (prawie robi dużą różnicę) doskonała:


|
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-08-13
|
Boski Jan Saudek, czeski fotograf, ze swoją fantastyczną sepią. Kiedyś chciałam pojechać do Czech, znaleźć Saudka i prosić o możliwość nauki pod jego okiem. Mogłabym sprzątać, prać i robić zakupy, nosić statywy, biegać po odczynniki, byleby móc widzieć tak jak on...
Oficjalna strona:
www.saudek.com
Nie wiem dlaczego przestałam fotografować. Wiele rzeczy przestałam robić. Chodzić do herbaciarni przestałam, przesiadywać w Czułym Barbarzyńcy z książką i kawą w fotelu, patrzeć na chmury, spotykać się ze znajomymi. Taa...zaczęłam marudzić.
Czyżby to symptom starej panny?

fot. Jan Saudek
|
|
2008-08-12
|
Nierzetelne biura nieruchomości.
Kochani, proszę nie nabierajcie się na oferty wynajmów mieszkań w Warszawie, za kwoty 500-900zł. Takich mieszkań nie ma!!!!!!! Realna cena choćby kawalerki, to koszt rzędu 1250zł do nawet 2200zł (standard wykończenia, lokalizacja). W Wawie jest teraz większy popyt niż podaż na wynajem. Mało ofert, od groma szukających. Dziś kolejna osoba przyszła do nas do biura, żaląc się, że agencja pobrała 240zł za podanie adresów, a potem....szukaj wiatru...... Uczciwie pracujące agencje na rynku warszawskim nie pobierają pieniędzy za adres. Na spotkanie idzie się z pośrednikiem i w momencie zaakceptowania nieruchomości, rozlicza się z biurem w wysokości 50% ceny wynajmu mieszkania + vat (podobno są agencje, które pobierają 75% i 100% prowizji ale to już inna bajka).
Proszę uważajcie na takie pseudo-biura.
|
|
2008-08-11
|
Sama na włościach.
Gregory wyjechał, by pomóc w przygotowaniach do piątkowego ślubu swego brata. Dziwnie było bez niego obudzić się rano...
Tęskno mi panie.
Miła dla oka - sukienka:

Korzystając z tego, że mieszkanie dla mnie - zaszaleję z maseczką. Gregory nie wiedzieć czemu, chciałby zobaczyć mnie z takową na twarzy. NIGDY W ŻYCIU!!! Zielona nie za dobrze koreluje z moją twarzą, nie chcę go na taki szok narazić A maseczka na dziś kawowa, na całe ciało. Sprawdzona i polecana z domowych zapasów:
-2łyżki kawy mielonej
-1łyżeczka soli kuchennej
-2łyżeczki cynamonu
-żel pod prysznic albo mydło w płynie (rozprowadzić w tym w/w składniki). Wmasować w ciało. Zostawić na ok. 15minut. Skóra po niej staje się pięknie delikatna. |
|
2008-08-08
|
Mam zadatki na zołzę. Taką cholerę z wałkiem w ręce.....czasami jestem bardzo niemiła dla Gregorego (dziś bez powodu nakrzyczałam na Bogu ducha winnego G. myjącego zęby). Przykro mi z tego powodu, bo mam znajomych - małżeństwo z jakimś 8letnim stażem, gdzie żona do męża zwraca się głosem nie znoszącym sprzeciwu: CHODŹ TU!!!! (wcale nie pieszczotliwe). Wygląda to komicznie i nie szanuję tego faceta. Muszę się zmienić, bo nawet cierpliwość Grześka, kiedyś się skończy.
Zostanę aniołem przez duże A.
OBIECUJĘ.
Bo ja pana, proszę pana...kocham.
|
|
2008-08-02
|
Najbardziej ze wszystkiego lubię weekendy. Takie leniwe, bez konieczności pobudki o 8rano. Poznałam nowe słowo: komp-boy, świetne określenie dla Gregorego, który najchętniej mógłby mieć wszczepiony do głowy komputer. Zresztą jest pełen optymizmu, twierdząc, że za jakiś czas...technologia...
Hala Banacha na Ochocie w soboty jest zawsze pełna kolejek za pieczywem, mięsem i warzywami. Mieliśmy możliwość stania we wszystkich. Dodatkowe 15minut poświęciliśmy na poszukiwaniu w moim mniemaniu doskonalego szczypiorku. Niestety, nie było. Na całym bazarze.
Kolejne zakupy - Reduta i garnitur....Kupiłiśmy. Po raz pierwszy zobaczyłam jakiego to przystojnego mam faceta. Grzesiek Wspaniały. Jeszcze koszula. Absolutnie nie różowa, żaden delikatny róż..bo, przyszła Panna Młoda (narzeczona Grześka brata) nie uznaje takiego koloru u facetów. Uuuu..pierwszy zgrzyt. Przełknęłam, bo dobre ze mnie dziecko i niech będzie, to ich dzień.
Gregory podczas spaceru zapytał, jak sądzę, czy dziecko w wieku 3lat, może już programować w komputerze.???/#$%! Już wiem, kim chciałby widzieć nasze dziecko/dzieci Grzegorz. A ja wolę, żeby był(a) notariuszem.....
Czy to już jest niezgodność charakterów? |
|
2008-08-01
|
DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!!!!!
pamiętamy..........
 |
|
2008-08-01
|
"Jeśli gdzie była jedność z dwojga utworzona,
Jeśli kiedy kochała męża swego żona,
Jeśli miłość ta była jej odwzajemnioną —
Myśmy byli tym dwojgiem, tym mężem, tą żoną"
za:
 |
|
Waszym zdaniem:
2
|
|
2008-07-30
|
W pracy.... A jakże. Nie chciało mi się skreślić totolotka wczoraj (35milionów- 4wygranych szczęśliwców) i tak oto walczę dzielnie na posterunku z zawalonymi zatokami w środku lata. Dziś umowa sprzedaży i wynajem na Ursynowie. Druga kawa, chłopacy nie zawiedli i przynieśli ciasto - szarlotka+sernik na zimno.....mniam.
Na froncie ślubnym, pod lupę idą włosy. 2przykłady: Obydwie śliczne/klasyczne/estetyczne. Suwaczek mi się popsuł 


|
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-07-24
|
Najprzepiękniejsza obrączka. Taką chcę. Kolekcja Ziemia - Red Rubin. Jest śliczna, cudowna, piękna, idealna, doskonała. Moje złotko, moje.

|
|
Waszym zdaniem:
3
|
|
2008-07-23
|
Walczę w pracy. Dziś z namolnym klientem. Określił, że wolałby jednak, żebym to ja była na spotkaniu zamiast kolegi, bo ze mną rozmawiał, a wynajem mieszkania to poważna sprawa. Sratatata. Uwielbiam swoje biureczko, spod którego nie muszę się ruszać.
|
|
Waszym zdaniem:
0
|
|
2008-07-21
|
....a po ulicy chodzą same parasole..... deszcz, zimno, mokro i pada, i w ogóle nie ma słońca. czy to na pewno lipiec? W taki dzień włącza mi się OLEWATOR -olewam, że jestem cała mokra, bo parasol w domu -olewam, że moje włosy przypominają wściekłego szopa -olewam, że maskara twórczo rozmazała mi się przez deszcz i straszyłam w drodze do pracy.
a suwaczek wskazuje dziś:
 |
|
Waszym zdaniem:
0
|
|
2008-07-18
|
Retrospektywny piątek..
Jedna z wielu aptek przy Al. J.Pawła ll.
Grzesiek postanowił kupić witaminy dla naszej żaby rogatej Reni (na zdjęciu).
Ja: Dzień dobry. Poproszę vibovit.
Mgr farmacji: Junior, czy dla starszego dziecka?
My: >>&^*%???
Ja: .........(z pewną nieśmiałością) junior?
Grzesiek: bo właściwie, to my dla żaby......
Mgr farmacji: >>>%^$@!?? 5.50 się należy.

Lubię robić zakupy)
|
|
2008-07-15
|
15sierpnia jest ślub młodszego brata Grześka (miesiąc temu zadzwonił i powiedział że zaprasza na ślub i na chrzciny). Tu naprawdę należą im się gratulacje, za tak szybkie uzgodnienie terminów, przejście formalności kościelnych (ślub konkordatowy). Mój strój jest gotowy. Kiecka wisi w szafie a dziś przyszły mi seksowne gacie typu Bridget Jones - specjalnie dostosowane na potrzeby sukienki (niestety każdą nawet najmniejszą fałdkę widać). I tak oto weszłam w świat bielizny modelującej (rozmiar S na razie). Dobrze, że w budynku w którym mieszkam jest siłownia. Ech...
mój strój w prawie pełnej krasie. brakuje jeszcze szala.
  
|
|
Waszym zdaniem:
0
|
|
Tylko.....
2008-07-15
|
Bierzecie TYLKO (sic!) ślub cywilny. Przestałam lubić słowo 'tylko'. W komentarzach ludzi brzmi to jak ślub drugiej kategorii. Mówiąc że bierzemy teraz TYLKO (sic!) ślub cywilny, miałam zawsze na myśli to, że teraz WYŁĄCZNIE (sic!) cywilny, a później kościelny. Ludzie zaś postrzegają ślub cywilny, jako mniej ważny (określenie: bo łatwiej się rozwieść totalne nieporozumienie. Dlaczego coraz więcej jest przypadków unieważnień ślubów kościelnych).
Definicja z wikipedii: Początkowo nie istniały osobne, państwowe urzędy rejestrujące stan cywilny. Kościół katolicki pod koniec XVI w. wprowadził na swoje potrzeby instytucję ksiąg metrykalnych, z czasem księgi takie zaczęły prowadzić inne wyznania. Tendencja do prowadzenia osobnej, świeckiej rejestracji pojawiła się od końca XVIII w. Początkowo proboszczowie parafii stali się urzędnikami stanu cywilnego (w zaborze austriackim od 1782 r., w pruskim od 1794 r., w rosyjskim oficjalnie od 1825 r.).
W Polsce dopiero w XIX w. powstały obecne dzisiaj "urzędy stanu cywilnego". Pojawiły się na ziemiach zaboru pruskiego w 1874 r. Urzędnikami stanu cywilnego byli burmistrzowie lub wójtowie. Przedmiotem rejestracji były trzy rodzaje zdarzeń: urodzenia, śluby i zgony. Każdy urząd prowadził równolegle dwa rejestry: rejestr główny (unikat, pozostawiany w siedzibie urzędu) i rejestr poboczny (duplikat, corocznie przekazywany do sądu obwodowego). W księgach metrykalnych znajdują się czasami dokumenty dostarczane w celach dowodowych (np. odpisy akt metrykalnych).
W dwudziestoleciu międzywojennym zachowano systemy z poszczególnych dawnych państw zaborczych. Dopiero w 1946 r. wprowadzono świeckie urzędy stanu cywilnego.
Czy tu jest pies pogrzebany? Wydaje mi się, że dlatego ślub cywilny jest postrzegany w taki a nie inny sposób, przez starsze pokolenia ze względu na datę (wiadomo jak u nas wygląda historia Polski powojennej).
|
|
Waszym zdaniem:
2
|
|
Logika
2008-07-11
|
JA: dlaczego to ja mam przyjąć twoje nazwisko, a nie ty moje? (jestem bardzo związana ze swoim nazwiskiem i przykro byłoby mi tracić tą część siebie) GRZESIEK: no wiesz, mam kilka publikacji pod swoim nazwiskiem, no i uwarunkowania kulturowe- koledzy by się śmiali.
Uwarunkowania kulturowe, rozwaliły mnie Będę nosiła nazwisko dwuczłonowe.

|
|
Waszym zdaniem:
0
|
|
Po odejściu od ołtarza, reklamacji nie uznajemy....
2008-07-10
|
12 grudnia - data ważna, tego dnia świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczę, że wstępuję w związek małżeński z Grzegorzem i przyrzeknę, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. Amen.
Miejsce - nieznane jeszcze. Prawdopodobnie Suwalszczyzna, albo góry. Chociaż nie wiadomo. Jeszcze mamy trochę czasu na decyzję. Oboje w końcu uznaliśmy, że teraz weźmiemy ślub cywilny (lista obecności MY i świadkowie), a najpóźniej po drugich studiach Grześka kościelny. Moi Rodzice bez problemu zaakceptowali naszą decyzję. Grześka....Wiem, że nie będę uznawana za dobrą synową. Do tego spalona jestem u jego rodziny przez Babcię i chrzestną. Nie uznają innego ślubu, poza kościelnym. Zadowolić innych? czy być uczciwą wobec siebie? Dla mnie jest ważne KOMU przysięgam, a nie NA CO.
...i znów wyszło moje malkontenctwo. Więc basta.
Jako oryginalna panna młoda, chcę wystąpić:


|
|
Waszym zdaniem:
6
|
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
9915
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
561
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
6
|
|
|
Księga gości 
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
|